Skip to content

XV Zlot Zabytkowych Mercedesów

Opublikowano w Celebrujemy

W maju odbył się w Trójmieście XV Zlot Zabytkowych Mercedesów. To wyjątkowe wydarzenie było dobrym pretekstem do rozmowy z kobietami, które są związane z tą prestiżową marką i uczestniczą w wielu takich zlotach. 

W rozmowie udział wzięły: Wanda Brociek, Paulina Korzyniewska, Anca Andrei, Małgorzata Przebindowska.

Paulina Marwińska: Pani pierwszy zlot miał miejsce 13 lat temu, to sporo czasu. Co sprawiło, że zechciała Pani pojawić się na takim wydarzeniu?
Paulina Korzyniewska: Przede wszystkim ciekawość, choć nawet nie pamiętam skąd do- wiedziałam się o tej imprezie, wówczas nie była zbyt popularna. To był dopiero drugi taki rajd organizowany przez Klub Zabyt- kowych Mercedesów, odbył się w Kaliszu, a jako, że mieszkamy w pobliżu postanowiliśmy, że pojedziemy, mieliśmy trochę obaw, gdyż nasza 115 nie była jeszcze w idealnym stanie. To był początek, od tamtego czasu odwiedzamy każdy zlot, opuściłam dotychczas tylko jeden.

Czy każde z aut ma swoją historię?
PK: Tak, pierwszy samochód był samochodem rodzinnym, to W115, o którym wspominałam wyżej. Teść sprowadził go w 1984 roku, jeździł nim tylko kilka lat, później wstawił do garażu, samochodu potrzebowaliśmy żeby się przemieszczać, więc w 1999 roku wraz z mężem go wzięliśmy. Dopiero potem zaczęła się zabawa.

Pani mąż rozkręca wszystkie auta, które państwo kupujecie?
PK: Bez wyjątku! Nawet jeśli kupujemy samochód w idealnym stanie! I tak jest porozkręcany do ostatniej śrubki, poskręcany, na nowo polakierowany. Mój mąż inaczej nie potrafi!

Czy to hobby?
PK: Hobby, mąż jest pendantyczny jeśli chodzi o samochody. Widać to po naszych mercedesach, którymi jeździmy na co dzień – w moim są napoje, książki, wszystko, jego auto jest natomiast niemal sterylne.

Czy zloty mają szczególne znaczenie w państwa rodzinie, skoro tradycja uczęszczania jest tak długa?
PK: Kiedy kończy się jeden rajd czy zlot, czeka się na kolejny. To nasza pasja, sposób na spędzanie wspólnego czasu. Dzięki zlotom poznaliśmy fantastycznych prawdziwych przyjaciół.

Samochody łączą ludzi.
PK: Tak, to widać po atmosferze zlotu.

A jak było z Panią?
Wanda Brociek: Zaczęło się od mojego męża i jego samochodu. Kupiliśmy już 3 mercedesy, które remontujemy i nazywamy! Wszystkie na literę H, niemieckimi imionami – w Gdański jest z nami Helga.

To dość zabawne, dlaczego akurat tak?
WB: Wymyślamy te imiona wspólnie z trójką naszych dzieci, robimy plebiscyt. Mamy znajo- mych Niemców, którzy wypisują te imiona – my tylko wybieramy. Mam już jedno imię… ale potrzebny mi do niego czwarty samochód <śmiech>.

To tradycja nie tylko samochodowa, ale i rodzinna.
WB: Tak, niewątpliwie. Lubimy rzeczy z duszą; stare meble w domu, którym wracamy życie i analogicznie – samochody. Na zloty jeździmy z naszym najmłodszym, 15-letnim synem. Chyba co roku będziemy przyjeżdżać. Na co dzień każdy zajmuje się czymś innym, a mercedesy w jakiś sposób nas łączą i cieszymy się, mogąc po roku spotykać osoby, jakie poznaliśmy wcześniej przy okazji zlotu.

Uważa pani, że nie jest pani znawczynią silników, co to znaczy?
Małgorzata Przebindowska: Od silników są mężczyźni. Myślę, że mój pogląd można porównać do historii sztuki – nie trzeba się na niej znać, by ją pokochać i chcieć kolekcjonować. Interesuję się zabytkowymi samochodami, gdyż mój mąż był jednym z założycieli Klubu Zabytkowych Mercedesów. Mój mąż był zarówno znawcą jak i miłośnikiem, interesował się tym od zawsze. Mnie urzekło piękno tego samochodu. Jest dziełem sztuki i tak na mercedesy patrzę, choć nie wszystkie mi się podobają. Szczególnie uwielbiam kabriolety. Wszystkie nasze auta to kabriolety. Człowiek czuje wolność – wiatr we włosach, niebo nad głową.

Pani, podobnie jak pani Wanda, nadaje swoim autom imiona.
MP: Tak, aczkolwiek nasza tradycja jest nieco inna. Kiedyś mieliśmy w domu koty, każdy z nich swoim zachowaniem zasługiwał na dane imię analogicznie było z samochodami: Wanilia, Peryskop – miał ciekawe wsteczne lusterko, Grunwald – dostałam ją w 600 rocznicę Bitwy pod Grunwaldem. Samochód to nie był kolejny zakup, a część rodziny.

Czy w pani rodzinie zlot też jest tradycją?
MP: Mój mąż już nie żyje, zostałam sama, ale już na pierwszym zlocie złapałam bakcyla. Nie byliśmy na wszystkich zlo- tach, czasem samochód był niedostatecznie przygotowany. Np. w Kaliszu byliśmy bez samochodu. Od niedawna towarzyszy mi koleżanka z pracy.

Stanęła już pani na podium w konkursie elegancji. Jak pani przygotowuje auta do tego konkursu? Czy to jak z kobietą przygotowywaną do wyborów miss?
MP: Prawie! <śmiech> Samochód idzie na przegląd, jest polerowany. Często zastana-wiam się z moją koleżanką, jaka będzie tematyka, z roku na rok jest więcej aut – większa konkurencja. Najpierw jest pomysł, potem go realizujemy. Stroje zawsze są dopasowane do aut, kiedyś nawet krawcowa z Opery Narodowej szyła mi kostium, by idealnie wpasował się w epokę.

Dlaczego akurat Mercedes-Benz?
Anca Andrei: Dlaczego? Mój bliski przyjaciel był blisko zwią- zany z tą marką, stąd wiem, jak duże znaczenie dla twórców mercedesa ma wysoka jakość, innowacje i tak dalej. Ta marka nie potrzebuje niczego, ona tworzy się sama. Tak, jak mówiłam – to marka z bardzo bogatą historią, ale to nie jest jedyny wyznacznik tego, dlaczego jest tak wspaniała, jej ewolucja na przestrzeni lat, cel to wszystko tworzy wspólną całość.

Jakie modele samochodów przypadają pani do gustu najbardziej?
AA: Podobnie jak Małgosia lubię kabriolety i to z tych samych powodów – otwarty dach daje poczucie wolności, łączy z naturą i wszystkim wokół. Kiedy prowadzi się kabriolet, ma się poczucie, że to jest chwila dla nas samych. Możemy zebrać swoje myśli, uporządkować plany. Ja to tak odbieram, kiedy podróżuję kabrioletem to jest mój czas tylko dla mnie, a to jest niezwykle cenne w dzisiejszych czasach. Moim ulubionym modelem Mercedesa jest także 300sl, jest przepiękny, niektórzy z celebrytów byli jego posiadaczami np. Sophia Loren, no wiesz, piękna w pięknym samochodzie. Uwielbiam ten samochód – był bardzo ekskluzywny jak na tamte czasy, ma niesamowite kształty. Nie mówię o silnikach i tak dalej, nie znam się na tym… Mówię o pięknie. Jeśli samochód jest piękny to po prostu jest piękny. I tyle.

Jaka jest pani przygoda z antycznymi samochodami?
AA: To przez moje powiązanie z klasycznymi modelami samochodów, które można rozwinąć w trzech punktach: po pierwsze; dzięki mojej przyjaciółce, Małgosi, która tu dzisiaj z nami, zaczęłyśmy dwa lata temu. Po drugie: Kiedy byłam mała bawiłam się nie lalkami, a samochodzikami, jak mówili moi rodzice, to chyba też ma związek. Po trzecie: mój narzeczony kocha klasyczne, stare samochody. To już część moja życia, którą ze mną zostanie.

Zdjęcia: http://polska.mercedes-benz-clubs.com/stardrive-2016-gdansk/nggallery/page/1/

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Bądź pierwszy! Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *