Skip to content

Wyrwać się ze strefy komfortu

Opublikowano w Biznes

Na drodze życiowej poznajemy wiele wartościowych osób. Czasami potrafimy ich dostrzec własnymi oczyma, a czasem bywa, że czujemy całym sobą. Tak też, jest z moją bohaterką tego wywiadu. Kobietą inteligentną, twardo stąpającą po ziemi, a przy tym obdarzona wyjątkową urodą i ogromna dawką pozytywnej energii. Uśmiech z jej twarzy nigdy nie znika.

Z Mirellą umówiłem się na jednej z romantycznych plaż w Orłowie. Przyjechała na kilka dni ze śląska. Znalazła czas na rozmowę i małą sesję zdjęciową. To miejsce o świcie, szczególnie przypadło jej do gustu. Słońce dokazywało porannym blaskiem i pieściło ciepłem. Dochodziła 6 rano, a wokoło nas z wolna pojawiali się spacerowicze, zakochane parki i poranni sportowcy.

Krzysztof Witecki: Myślisz, że życie ma etapy, które trzeba samemu przebyć?

Mirella Brzoza: Oczywiście. To normalny proces w rozwoju człowieka. Moje życie mogę podzielić na dwa etapy. Jak byłam przykładną i ambitną nauczycielką, mocno stąpającą po ziemi oraz kiedy, wzleciałam ponad chmury z liniami lotniczymi. Kiedy doszłam do trzydziestki zauważyłam, że środowisko nauczycielskie w małej miejscowości stało się dla mnie toksyczne. Praca nauczycielki angielskiego przestała mi sprawiać radość. Poczułam wypalenie zawodowe. Mówiąc kolokwialnie, przestałam się wpisywać w ten scenariusz życia. Wpadłam w schematy, które nie pozwalały mi na taki rozwój, jaki sobie wymarzyłam. Sfrustrowana stanem życia, postanowiłam spełnić jedno z dziecięcych marzeń. Zostałam stewardessą. Jak marzyć to w kolorach, jak latać to wysoko. Przeszłam rozmowę kwalifikacyjną i dostałam się do Katarskiej linii lotniczej. Perspektywa wyjazdu z Polski i zmiana zawodu była dla mnie wyzwaniem i fascynującą przygodą.kobieta na ławce w parkuJeśli chcesz coś zmienić w życiu, to wpierw wyjdź ze swojej bezpiecznej strefy komfortu. Czasem boli, czasem czujesz słone łzy spływające po policzkach. Bywa, że poczujeszsię samotny i odrzucony. Ale z każdym dniem otwiera się nowy świat, który Cię kształtuje na nowo. Wyzwania, szkolenia i misja, jaka przyświeca tam w górze w samolocie, całkowicie mnie pochłonęła. Praca stała się stylem życia. Cały mój świat podporządkowany został grafikowi lotów. Dzięki tej pracy, poznałam większość część świata. Na długich przelotach miałam od 13 godzin do nawet kilku dni wolnego czasu dla siebie. Bywało, że zakwaterowana byłam w eleganckim hotelu przez kilka dni, czekając na kolejny lot w odległe miejsce. Takie warunki pracy sprzyjają bliskiemu poznawaniu ludzi i miast. Największą satysfakcję dawała mi praca z moimi zespołami. Każda z nas była inna, o odmiennej kulturze, religii, kolorze skóry czy mentalności. Taki koktail narodowościowy. Ale łączyła nas praca i pasja do celebrowania życia. Tradycją jest, że po przylocie do danego portu lotniczego, wspólnie, całym zespołem wybieraliśmy się na miasto. Poznając jego fascynujące klimaty i knajpki.

Kiedy poczułaś, że czas na kolejną zmianę?

Po niemal trzech latach spędzonych na walizkach, pięknego apartamentu w Katarze, postanowiłam zacząć nową drogę. Łącząc moje nowe doświadczenia managerskie w lotnictwie cywilnym z praktyką pedagoga. Obecnie pracuje jako trener, coach kariery i rozwoju osobistego. Głównie zajmuje się osobami, które boją się zerwać z lataniem. Tak bardzo podporządkowali sobie życie w powietrzu, że istnieje duża obawa, że zatracą się tu na ziemi. Kiedy przychodzi taki czas, że chcą założyć rodzinę, zamieszkać w jednym miejscu, to nie potrafią się odnaleźć w nowej sytuacji. Wciąż myślą o pokonywaniu stref czasowych, tęsknią za poprzednim stylem życia. Dlatego pomagam wszystkim tym osobom zaakceptowaćsiebie w nowej rzeczywistości. Odnaleźć cel, który naprawdę szukają.

Znalazłaś swoje miejsce na ziemi?

Pokochałam Singapur. To specyficzne i wyjątkowe miejsce. Mały europejski zakątek w wielkiej Azji. Polecam to miasto-państwo. Zaskakująco poukładany świat, w czystej orientalnej formie. Przemili ludzie, perfekcyjnie zorganizowani w swojej strukturze życia. Uśmiechnięci i zawsze życzliwi. Tak różni od Polaków. Uwielbiam też tamtejszą kuchnię. Jest tam wiele miejsc godnych polecania. Całe ulice są nastawione na celebrację jedzenia. Zdrowo i barwnie przyrządzonej.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Bądź pierwszy! Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się do naszego newslettera!