Skip to content

O pewności siebie słów kilka

Opublikowano w Psychologia

W naszym kraju z pewnością siebie jest marnie… Nie mówię tu o bufonadzie czy nadymaniu się, jak to często widać w różnych sytuacjach życiowych, bo to akurat z pewnością siebie ma niewiele wspólnego. Człowiek, który zna swoją wartość nie musi nikogo traktować z góry i niczego nikomu udowadniać. Nie musi grać, udawać kogoś kim nie jest i zabiegać o akceptację innych. Jest po prostu sobą. Tyle tylko, że bycie sobą zobowiązuje do odpowiednich zachowań. Tak jak wolność związana jest z odpowiedzialnością, tak pewność siebie powinna kierować się przede wszystkim szacunkiem do innych i siebie samego.

Nasza pewność siebie zabijana jest już w dzieciństwie. Bardzo często w tym najważniejszym okresie naszego życia, łamie się nam charakter. Podobno dla naszego dobra. Wśród nas żyje wielu ludzi ze złamanym charakterem. Dlatego też jako rodzice zachowujemy się podobnie i powielamy wzorce, które dobrze znamy. Wychowujemy swoje dzieci w poczuciu winy i z niską samooceną, którą niosą ze sobą przez resztę życia. Jeżeli oczywiście, nie znajdą sposobu na pozbycie się tego bagażu. A przecież, jak mawiają wielcy tego świata, pewność siebie decyduje o jakości naszego życia. 

Dlaczego więc pewność siebie jest towarem deficytowym? Dlaczego pewni siebie ludzie, wzbudzają tak skrajne emocje? 

Pisałem w poprzednich artykułach o wychodzeniu ze strefy komfortu i o przeszkodach na drodze nabywania poczucia własnej wartości. Strach przed czymś nowym jest naturalną obawą człowieka. Lubimy to do czego jesteśmy przyzwyczajeni, nawet wówczas jeżeli rujnuje to nasze życie. Na naszą pewność siebie ma ogromny wpływ to, co o sobie myślimy i to co o sobie mówimy, czyli to jaki mamy obraz samego siebie. Jeżeli patrzymy na siebie poprzez filtry z przeszłości, które nie wzmacniają nas jako jednostki silnej, mądrej i atrakcyjnej, nasza postawa wobec siebie i innych nie wzbudza zaufania. 

Jednym z obszarów, który buduje poczucie wartości jest nasza atrakcyjność. Rozumiana również w sensie dosłownym. Jeżeli czujemy się atrakcyjni, zachowujemy się inaczej niż reszta przygniecionego życiem społeczeństwa. Częściej się uśmiechamy, mamy w sobie więcej luzu i z ochotą podejmujemy wyzwania. Jako dzieci rodzimy się bez negatywnych przekonań na temat świata i nas samych. Dopiero potem dowiadujemy się, że tak naprawdę nie mamy powodów do radości, ponieważ jesteśmy za chudzi, za grubi, za niscy itp. Takie komunikaty dostarczane nam regularnie, skutecznie niszczą poczucie naszej atrakcyjności i mają bezpośredni wpływ na jakość naszego życia.

Od wielu lat przyglądam się cudownym przemianom ludzi, których spotykam w klubach fitness czy na siłowniach. Oczywiście tylko tych, którzy wytrwali w postanowieniu regularnego dbania o swoją kondycję fizyczną. Często takie postanowienia, zwłaszcza te noworoczne, można włożyć między bajki, ponieważ bardzo szybko wracamy do starych nawyków i przyzwyczajeń. A potem znów dręczy nas poczucie winy, z którym kroczymy przez dalszą część roku. A głównymi wymówkami jest brak czasu, konieczność dojazdu i takie tam różne. Wpadamy więc często na cudowny pomysł, aby zacząć ćwiczyć w domu. Sam kiedyś tego próbowałem. Niestety w domu miałem zbyt wiele wymówek i pokus do zwalczania. Przyłapałem się na tym, że niechęć do chodzenia na siłownie brała się u mnie z lęku przed oceną tych, których miałem tam spotkać. Bałem się pierwszych treningów wśród wysportowanych i dobrze orientujących się w tym miejscu stałych bywalców. To była moja największa obawa. Dzięki temu dobrze rozumiem wątpliwości osób, chcących wkroczyć na ścieżkę poprawy swojej kondycji. Przemogłem się jednak i zerkając do internetu próbowałem sam ułożyć sobie zestaw ćwiczeń, który jak mi się wówczas wydawało, miał być dla mnie najlepszy. Po niedługim czasie stwierdziłem jednak, że efekt jest niezadowalający, a moja motywacja spadła tak bardzo, że byłem gotów zrezygnować. 

Miałem jednak szczęście. Trafiłem na sympatycznego i pełnego empatii instruktora, który zainteresował się tym, co na tej siłowni robiłem. Na początku zadał mi kilka prostych pytań na temat tego co chcę osiągnąć i o co mi tak naprawdę chodzi. Ułożył mi program treningowy dostosowany do efektów, które chciałem uzyskać. Dzięki temu z dużym zaangażowaniem zacząłem regularnie wypełniać jego zalecenia i na efekty nie trzeba było długo czekać. Ćwiczę pod jego czujnym okiem już kilka lat i zarówno moja kondycja fizyczna jak i psychika, uległy znacznej poprawie. Patrzę już w lustro nie jak kiedyś przez zmrużone oczy, ale z uśmiechem na twarzy i z radością w sercu. 

Dlatego jestem przekonany, że obecnie gdy kluby fitness wyrastają jak grzyby po deszczu, a aktywność fizyczna stała się trendy,  o wiele łatwiej jest poczuć się atrakcyjnym, uwierzyć dzięki temu w swoje możliwości i poczuć się wreszcie jak człowiek, przed którym nie ma ograniczeń. Najpierw jednak trzeba podjąć decyzję, wziąć odpowiedzialność za siebie, odbyć wizytę w klubie fitness, porozmawiać z kompetentnym instruktorem oraz ZACZĄĆ DZIAŁAĆ!

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Bądź pierwszy! Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *