Skip to content

Metamorfoza z Naturhouse

Opublikowano w Strefa piękna

Czasem wystarczy zmienić nawyki żywieniowe, zmodyfikować tryb życia, by całkowicie poprawić samopoczucie i polepszyć stan zdrowia, a tym samym uszczęśliwić człowieka. Udowodniła to Pani Karolina Wawer z gdyńskiego Naturhouse, tworząc innowacyjny program metamorfozy.

Monika Stawińska: Skąd wziął się pomysł na przeprowadzenie metamorfozy?

Karolina Wawer: Pomysł na zorganizowanie metamorfozy uważam za świetną metodę motywacji ludzi do zgubienia zbędnych kilogramów. To właśnie dzięki udowodnieniu jakie rezultaty przynosi zdrowia dieta połączona z suplementacją i treningami daje ludziom siłę i wiarę do podjęcia się tego wyzwania. Zdjęcia osoby przed i po metamorfozie umocnią wiarę naszych klientów.

To musi być motywujące w kontekście zapisów do programu. Co zapewnia Pani uczestniczkom metamorfozy?

Uczestniczka metamorfozy przez cały okres trwania konkursu (8 tygodni) jest pod opieką dietetyka klinicznego. Dietetyk Magdalena Mral raz w tygodniu dokonuje pomiarów składu masy ciała, motywuje do dalszej walki z nadmiernymi kilogramami, ustala dietę z zaleceniami żywieniowymi oraz przypisuje suplementację (są to przede wszystkim fiolki z ekstraktów różnych roślin). Dodatkowo kandydatka ma zapewnione dwa razy w tygodniu treningi z trenerem personalnym, Martyną Szymańska. Na koniec konkursu wykonywany jest zabieg fryzjerski w Atelier Fryzjerskie Brzozowski, makijaż przez wizażystkę firmy Mary Kay, Adriannę Dzieszko oraz profesjonalna sesja zdjęciowa wykonana przez Aleksandrę Herrmann.

Taka nagroda musi motywować – na pewno buduje poczucie kobiecości. Jakie kryteria musi spełniać wybrana przez Panią osoba do metamorfozy?

Kandydaci do Konkursu Metamorfoza muszą przede wszystkim chcieć dokonać zmian w swoim stylu życia i posiadają silną motywację do wprowadzenia zdrowych nawyków żywieniowych na stałe. Naszym zadaniem jest aby tą motywację dalej podtrzymać i pogłębić wiedzę dotyczącą odżywiania.

Czy metamorfozy za każdym razem są wyzwaniem? Dlaczego?

Każda osoba jest inna, ma inne przyzwyczajenia, dlatego wymaga indywidualnego podejścia. Właśnie przez to każda nowa osoba trafiająca do Naszego Centrum Dietetycznego jest nowym wyzwaniem.

Karolina Wawer właśnie ukończyła metamorfozę Pani Soni Śmigielskiej.

Skąd pomysł, by wziąć udział w metamorfozie organizowanej przez panią Karolinę?

Sonia Śmigielska: Od małego zmagałam się z większą bądź mniejszą liczbą nadprogramowych kilogramów (nie ma się co oszukiwać, nazwijmy to nadwagą). Czasami udawało mi się schudnąć więcej, ale niestety po czasie kilogramy wracały. Od 1,5 roku pracuję w biurze, przez wzgląd na problemy zdrowotne przestałam uprawiać sport i nie liczyłam przyswajanych kalorii. Sama nie wiem, kiedy przytyłam ponad 10 kg, przestałam mieścić się w wszystkie spodnie, które musiałam zamienić na jedyną sukienkę, która ukrywała mankamenty mojej sylwetki. Pewnego dnia, zajadając się chipsami, zauważyłam na Facebooku informację o Metamorfozie z Naturhouse i już wiedziałam, że to moja ostatnia szansa. Generalnie nie mam szczęścia do wygrywania czegokolwiek, ale Pani Karolina zobaczyła coś, co pozwoliło mi zawalczyć o lepszą wersję siebie!

Cudownie słyszeć ten entuzjazm! Jakie miała Pani oczekiwania wobec metamorfozy?

Moim jedynym oczekiwaniem było kontrolowanie mojej niepohamowanej słabości do wszelkiego rodzaju ciastek, ptasich mleczek i innych czekolad, słowem – słodyczy. Dzięki Naturhouse i cotygodniowym wizytom zobaczyłam, że można chudnąć inaczej, bez głodzenia, bez jedzenia liścia sałaty dziennie, a dieta nie jest wyrzeczeniem tylko wyzwaniem, które skutkuje lepszym samopoczuciem, wyglądem i pewnością siebie! To zmiana, która wprowadzana krok po kroku staje się (sama nie wierzę, że to mówię!) naszą codziennością! Oczywiście, że były momenty zwątpienia, które objawiały się myśleniem, o tym, co miałabym ochotę zjeść, a co było niezdrowe. Jednak dzisiaj wiem, że to tylko nikomu niepotrzebny tłuszcz, cukier i chemia, która nie daje nic więcej, jak tylko kolejne kilogramy, które ciągną nas w dół… W każdy wtorek słyszałam cudowne słowa motywacji, gratulacji i dumy, które sprawiały, że chciało mi się pracować nad sobą jeszcze bardziej!

Zatem – wszystkie oczekiwania zostały spełnione! Jak wygląda przebieg takiej metamorfozy z punktu widzenia uczestniczki?

Tak i to z nawiązką, nie sądziłam, że można trwale zmienić nawyki żywieniowe. Z mojego punktu widzenia metamorfoza to stabilizacja i systematyczność, której w moim życiu wiecznie brak. To uczenie się organizowania czasu, kombinowania oraz świadomości, że im więcej z siebie dam, tym więcej otrzymam.

Jestem osobą roztrzepaną, zabieganą, roztargnioną (mama mówi, że ciągle gdzieś latam, ciągle brak mi jednego dnia między sobotą a niedzielą), a metamorfoza pokazała mi, że mogę pracować, studiować, gotować, ćwiczyć i nadal mieć czas dla siebie, rodziny i znajomych. Wtorki to były dni dla mnie, dni ważenia, mierzenia, poznawania nowych jadłospisów. Po każdej wizycie szłam do sklepu z listą zakupów podekscytowana tym, jakie smaki poznam w danym tygodniu. Człowiek zauważa nagle, że czas jest, że można, ale musi nauczyć się nim gospodarować. Treningi z Martyną sprawiły, że czas spędzony na aktywności fizycznej to czas inwestycji w siebie, w swoje zdrowie, w swoją samoocenę, a także czas, kiedy to człowiek ma czas tylko dla siebie. Poznaje swoje ciało, przełamuje się, pokonuje to, co do tej pory wydawało się nie do pokonania. A po miesiącu wsiada się w SKM-kę i tęskni do treningu, na który trzeba czekać jeszcze dwa dni!. Po tym treningu wraca się do domu i z radością przygotowuje sobie pysznego kurczaka w porach, choć do niedawna por kojarzył mu się z czymś ekstremalnie niedobrym i bezwartościowym. Metamorfoza to czas ciężkiej pracy, ale pracy, która daje efekty!
Chciałabym aby każdy, kto wie co znaczą za małe spodnie i wstyd przed wyjściem na basen dostał taką szansę jak ja!

Czy poleciłaby Pani skorzystanie z podobnych usług innym kobietom?

Każdej. Nie tylko kobiecie. Mężczyznom. Wszystkim: starszym, młodszym, zakompleksionym i tym, którzy chcą poznać siebie, najlepszą wersję siebie. Nieważne, czy chudniesz 1, 2, czy 5 kg miesięcznie, ważne że to już się dzieje i wiesz, że nie przestaniesz. To nie jest dieta, to jest zmiana myślenia, zaczynasz czuć niesmak na myśl o syropie glukozowo-fruktozowym i wszystkich E w żywności, bo wiesz, że to nie buduje, tylko rujnuje Twój organizm! Pysznej domowej szarlotki nie trzeba sobie odmawiać, chwilę przyjemności odpłacisz ciału spacerem, treningiem albo rolkami z najlepszą przyjaciółką! Tym, którzy jeszcze nie zaczęli swojej metamorfozy i zmiany stylu życia, ja zwlekałam do 25 roku życia, ale teraz jestem najlepszą wersją siebie, a będę jeszcze lepszą i wierzę w to.
Zdrowy styl życia nie boli, natomiast cukrzyca, nadciśnienie, owszem…
Powodzenia dla mnie i dla wszystkich, dla tych, którzy zaczną dzisiaj albo za rok!

Powodzenia dla Pani i dla tych, którzy dopiero zaczną! Metamorfozy to rzeczywiście budująca idea!

Metamorfoza przeprowadzona została przez Centrum Dietetyczne Naturhouse przy ul. Starowiejskiej 52
w Gdyni (tel. 58 661 11 16 kom. 731 686 731)

Rozpoczęcie metamorfozy Pani Sonii w Centrum Dietetycznym Naturhouse przy ulicy Starowiejskiej 52 nastąpiło 9.05.2017 i trwało przez 8 tygodni.

Podczas tego czasu Pani Sonia uczęszczała na co tygodniowe wizyty z dietetykiem panią Magdaleną Mral oraz dwa razy w tygodniu na treningi z trenerem personalnym. Podczas każdego spotkania Pani Sonia była ważona na analizatorze składu ciała, dostawała plan żywieniowy oraz suplementy diety, które wspomagały proces odchudzania.

Po okresie dwóch miesięcy waga pokazała minus 10 kilogramów. Na koniec konkursu Pani Sonia została poddana zabiegowi fryzjerskiemu w Atelier Fryzjerskim Brzozowski, zabiegowi wizażystki Adrianny Dzieszko z firmy Mary Kay oraz wzięła udział w profesjonalnej sesji przez fotograf Aleksandrę Hermann.

Życzymy pani Soni wszystkiego dobrego i trzymamy kciuki w dalszym procesie odchudzania. Po zakończonej kuracji każdy klient może przyjść do Centrum Naturhouse na darmową analizę składu ciała oraz w chwilach zwątpienia może liczyć na porady ze strony tamtejszej dietetyczki.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Jeden komentarz

  1. grubcia35
    grubcia35

    też to chce zrobic

    11 lipca 2017
    |Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się do naszego newslettera!