Skip to content

The Black Fire

Opublikowano w Kultura

Michał, fotograf i reżyser, oraz Ania, producentka i mama, tworzą od 2016 roku zgrany zespół pod marką Mental Fly Production. Kolektyw zajmuje się produkcją nietypowych zdjęć, klipów oraz filmów z zakresu mody i reklamy. Swoje inspiracje czerpią wprost ze świata filmów, legend oraz sztuki nowoczesnej. Ich prace można podziwiać m.in. w magazynach zagranicznych takich jak Elegant Mag, Fashion TV i w wielu rodzimych pismach. Obecnie pracują nad przygotowaniem scenariuszu do serialu internetowego i produkcją teledysków dla wiodących artystów z Polski. 

Edytorial modowy, The Black Fire, przygotowany przez trójmiejski kolektyw Mental Fly Production to historia, w której  surowy klimat i kończące się zasoby sprawiły, że silne kobiety wzięły sprawy w swoje ręce. Mężczyźni to w tym przypadku tylko narzędzia, które w rękach zaradnych kobiet pozwalają przetrwać w wygodzie ten koniec świata. Każde ujęcie to przemyślana  kompozycja, w której dominuje oszczędność formy, kreacje podkreślające  seksapil i kobiecość  oraz amerykańskie „muscle cars” dodające charakteru całemu  przedsięwzięciu. To swoiste zaproszenie od autorów na przejażdżkę  do innego świata, gdzie ogień wcale nie rozświetla mroku.

Poniżej  przedstawiamy zapis rozmowy twórców  edytorialu, którzy zdradzają nam na łamach  naszego magazynu kulisy powstania sesji:

Fot. Michał Grzyb

M: Śmieszne, ktoś chce usłyszeć jak powstało Black Fire. Co mam odpisać? Że to zupełnie przypadkiem? Albo ze pracowaliśmy nad tym tygodniami?

A: Napisz prawdę!

M: Nie no, prawda nie jest dostatecznie atrakcyjna. Ludzie uwielbiają jak się ich uwodzi i nawet trochę nagina rzeczywistość.

A: Oj Michale. Ty zawsze z tą swoją filozofią. Wystarczyłoby byś opowiedział o inspiracjach na temat sesji, tak jak mi. Widziałam to, dlatego uwierzyłam. Ludzie też uwierzą.

M: Ja się nie czepiam, gdy Ty liczysz każdą sekundę na planie i z każdej, nawet beznadziejnej sytuacji, potrafisz wybrnąć. Powinienem Ci podziękować w sumie za to, że dajesz mi czas na to bym mógł skupić się tylko na zdjęciach i tylko na formie, kształcie oraz świetle. Bym nie walczył z całą organizacją. Zatem krótkie dzięki! A jeśli chodzi o inspiracje, to padło w sumie jedno zdanie – „Widziałaś zdjęcia Newtona? Nie? To zobacz.”

A: Och! Nie bądź taki dosłowny. Pamiętałam o Newtonie, ale przypominając sobie o klasyku poczułam, że musimy w to wejść. Chcemy należeć  do odważnych i tworzyć nowe standardy, a dodatkowo wyznaczać trendy. A do tego widząc Twoją znudzoną minę pomyślałam, że dam Ci się pobawić we własnej  piaskownicy.

M: Tak, piaskownicy, w której zadziałało prawo Murphy’ego… Jeśli jest szansa na to, że pójdzie coś nie tak, tak się właśnie stanie.

A: Michale marudziłeś nawet, gdy zrobiliśmy swoje, a pomyśl, że był to sprawdzian. Że daliśmy radę mimo tych przeszkód podczas produkcji. Samochodów, które zastawiły nam cały plac, gdzie mieliśmy robić zdjęcia, przeciążonej instalacji elektrycznej i…

M: Zimna!! Dzięki za przypomnienie! Tak zimnego planu zdjęciowego dawno nie było. Do tej pory zimno mi się robi, jak przypomnę sobie o naszych modelkach. Szczęście, że na zdjęciach nie widać jak drżą. Będzie się można latem schłodzić patrząc na edytorial. Czysty przypadek, że to w ogóle wyszło.

A: Fakt, taki urok realizacji planu w zimie. Ja za to inaczej pamiętam nasz plan. Przez to, że sytuacja nam się utrudniła na planie, nie było czasu na pomyłki. Udało mi się wynegocjować z kierowcami, żeby nam opróżnili parking. To nie był przypadek. Reszta już zależała od talentu teamu.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Bądź pierwszy! Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *