Skip to content

Indie – podróż w głąb siebie

Opublikowano w Smaki życia

„Lepiej mieć paszport pełen stempli niż mieszkanie pełne rzeczy” powtarza za wieloma podróżnikami Magdalena Senkowska, moja rozmówczyni, która spędziła cały, miniony już, 2016 rok w podróżach. Nowe meble, ubrania czy buty nie zastąpią wspomnień.

Magda zaczynając swoje wojaże piastowała wymagające stanowisko pracy, które okazało się nie przeszkadzać jej w wyjazdach. Prawie wszystkie wolne dni poświęcała podróżom. — Ateny były pierwsze, przypadkiem trafiłam na tanie bilety i wraz z partnerem wylecieliśmy, ale to podkusiło mnie do odwiedzania kolejnych destynacji, podróże stały się moją nową pasją, którą chciałam aktywnie realizować. W minionym roku udało mi się jeszcze dwukrotnie odwiedzić Włochy, Maltę, Hiszpanię, Wielką Brytanię, Malediwy oraz Indie i Seszele. Mogę śmiało powiedzieć o nowym uzależnieniu – teraz każdy dzień zaczynam od przejrzenia stron z ofertami biletów lotniczych i aktualnych promocji, które pozwolą mi na zorganizowanie kolejnej wycieczki. — wspomina. Magdalena zdradziła mi, że wszystkie podróże zorganizowała sama, nie korzystając z biur podróży i gotowców. Niewątpliwie – dla chcącego nic trudnego. Wkrótce za namową przyjaciół, powstał również lifestylowy blog – hisandher.pl, gdzie Magda wraz ze swoim partnerem opisuje wrażenia z podróży. Mimo że blogerka zwiedziła kraje i wyspy Afryki i Europy, postanowiłam zapytać ją o podróż do Azji, a konkretniej – do Indii.

Monika Stawińska: Dlaczego wybór kolejnej wycieczki padł akurat na Indie?

Magdalena Senkowska: To może brzmieć banalnie, ale Indie również były zrządzeniem przypadku. Miałam za sobą poważną operację, a gdy wróciłam do pracy, powiadomiono mnie, że wciąż nie wykorzystałam urlopu na 2015 rok i muszę to niezwłocznie zrobić. Mój partner awansował, nie było więc szans, by z dnia na dzień i on uzyskał kilka dni wolnego, ale moja przyjaciółka studiująca na co dzień zagranicą akurat była na wakacjach w Polsce. Nie planowałam wylotu do Indii, to miała być szybka, prosta w organizacji, wycieczka typu last minute, na przykład na Kretę.

Ale jednak wyleciałyście. Nie obawiałyście się różnic kulturowych?

Wyleciałyśmy, bo znowu – znalazłam tanie bilety i postanowiłam zorganizować wycieczkę samodzielnie. To raczej moi znajomi pukali się w głowę, mówiąc: „Magda! Dwie białe kobiety, do Indii?!”. Te głosy wzbudzały we mnie lęk i coraz więcej obaw, ale wspierał mnie partner, który przekonywał, że nie mogę rezygnować z marzeń, a Indie okażą się podróżą mojego życia. W końcu moje życie już obracało się do góry nogami, postanowiłam zostawić pracę.

Trzeba było odwagi, by się przemóc do opuszczenia pracy. I to Twój partner miał rację.

Nie mogę zaprzeczyć, w obu kwestiach. To miał być urlop, a nie zmiana życia. Czas, w którym nie pracuję zawodowo, pozwolił mi na odkrycie wielu aspektów osobistych, cieszę się, że jestem mądrzejsza życiowo. To, że kilka miesięcy nie pracowałam, nie sprawia, że straciłam umiejętności. Wręcz przeciwnie. Rozwinęłam się z innej strony i spełniłam marzenia.

To co przyniosła Tobie ta podróż, oczywiście poza względami estetycznymi i eksploracyjnymi, bo nie o nich dzisiaj rozmawiamy?

Motywację i energię. Zrozumiałam też, że w naszym życiu musimy kierować się zasadą oświeconego egoizmu, nie możemy pozwolić na to, żeby ktoś nie szanował naszego zdrowia, nas samych. Żyję tylko raz. Na Goa było rewelacyjnie – ludzie niesamowicie otwarci, mentalność niezwykle radosna. Goa jest regionem turystycznym, ale byłyśmy tam poza sezonem, co było także wielkim plusem – bezludne, szerokie, pokryte czerwonym, księżycowym piaskiem plaże zachęcały do wyciszenia się w trakcie jogi.

Kiedy zauważyłaś, że coś zmieniło się w swoim życiu?

Od razu po powrocie. Doceniłam swoje życie –  to, co tutaj mam. Zetknięcie z innymi kulturami czy ludźmi otwiera oczy. Zaczęłam zauważać, że nie wszystkie osoby są takie, jak myślałam. To przyniosło też wiele zawodu. Rzeczywistość w mojej głowie okazała się być zupełnie inna, filary wartości mojego życia runęły w efekcie domina. Zrozumiałam, co jest ważne w życiu. Radość życia, radość z tego, kim jestem, gdzie żyję, co mam. Po powrocie do Polski przez dwa tygodnie nie mogłam dojść do siebie. Indie to kraj kontrastów – dwa lata temu, kiedy planowaliśmy urlop, znajoma poleciła nam Indie, jednak jednocześnie ostrzegała, że zderzenie z indyjską rzeczywistością czasami potrafi być bolesne. Przytłaczjąca bieda, którą widziałam niemalże na każdym kroku w dusznym Bombaju, otwierała mi oczy coraz szerzej i coraz mocniej ściskała serce. Naprawdę mamy wiele, a nie potrafimy tego docenić.

Czy to był szok kulturowy?

Niejednokrotnie słyszałam opinie głoszące, że Indie zmieniają człowieka. Zgadzam się z tym, widziałam stosunkowo niewiele, a wróciłam inna. Nie mogłam dostosować się do rzeczywistości, jaką zostawiłam w Polsce. To zaczęło mnie przytłaczać. Goa to natura, radość, szczęście, otwartość. Zupełnie inaczej niż w Europie. Nam tego brakuje. Każdy sobie rzepkę skrobie, rozwijamy karierę, dbamy o swoje rodziny. Obie kultury mają plusy i minusy, ale ich warunki życia zagwarantowały im taką, a nie inną mentalność. Są spokojni, nie tacy nerwowi, doceniają drobnostki. W Indiach zobaczyłam to, czego nie mogłam się dowiedzieć czytając poradniki. Po powrocie założyłam swojego wymarzonego bloga – do tego kroku zmotywowali mnie również znajomi. Dzielę się swoimi przemyśleniami, piszę, jak wygląda podróż po tym, jak wysiądziemy z samolotu, jakich dokumentów potrzeba do podróży i tak dalej.

Mamy już początek roku 2017 roku, jaką radę dasz czytelnikom magazynu, którzy pewnie teraz szykują się do zmian i postanowień?

Chciałabym, aby czytelnicy pamiętali, że bez względu na to, co i jak robią, wszystko jest w ich rękach. Tak. Szczęście i spełnienie marzeń zależy tylko i wyłącznie od Was. Czasami trzeba znaleźć w sobie innego rodzaju odwagę, aby podjąć poważne decyzje, które istotnie wpływają na nasze życie. Znalezienie takiej odwagi jest jeszcze trudniejsze, jeżeli nie wiesz, co ciebie czeka. Ja podjęłam ryzyko i postawiłam swoje życie na jedną kartę – opłaciło się.

Motywacyjna rada, zgadzam się w 100%! Dziękuję za rozmowę i życzę Ci mnóstwa nowych doświadczeń w tym roku!

Zdjęcia z prywatnego archiwum podróżniczego Magdaleny Senkowskiej, dwa kontrastujące ze sobą obszary; spokojne Goa i pełen tłoku Bombaj.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Bądź pierwszy! Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *