Skip to content

Gdy pasja staje się pracą – rozmowa z Iwoną Staroszczyk

Opublikowano w Biznes

Co wynika z połączenia pasji i pracy? Iwona Staroszczyk, pomysłodawczyni i właścicielka galerii Limited Edition, udowadnia, że wiele dobrego. W ten sposób zrodziła się bowiem jedna z pierwszych w Polsce internetowych galerii, oferująca twórczość najlepszych światowych i polskich mistrzów malarstwa, grafiki, fotografii, czy rzeźby.

Kim jefot. Tomek Kowalskist Iwona Staroszczyk?

Iwona Staroszczyk: Przede wszystkim Iwona Staroszczyk jest troskliwą mamą, szczęśliwą kobietą pełną pasji oraz determinacji do walki o realizację własnych marzeń i planów. Jest również niepohamowaną miłośniczką sztuki, ale także zdroworozsądkowo myślącym, pragmatycznym przedsiębiorcą.

Obserwując Pani życie zawodowe można przypuszczać, że realizacja kolejnych planów przychodzi Pani z niesamowitą łatwością. Jest Pani stypendystką Hult International Business School w kategorii „Woman in Business”i studiuje Pani kierunek Executive MBA w Londynie orazsamodzielnie prowadzi internetową galerię sztuki Limited Edition. Jak to się stało, że w tak młodym wieku ma Pani na koncie tyle sukcesów?

IS: Myślę, że jest to kwestia specyficznego połączenia kilku przydatnych cech – przede wszystkim umiejętności przekuwania porażek w sukcesy, łatwości uczenia się na błędach, ale i pewnej konsekwencji działania. Jeśli czuję, że moja praca ma sens, przyspiesza mój rozwój osobisty i zawodowy, zaś w przyszłości może przynieść kolejne korzyści, uparcie dążę do wyznaczonego celu. Ponadto, zawsze staram się łączyć moje największe pasje z wiedzą praktyczną. Dowodem tego jest galeria Limited Edition. Przy jej prowadzeniu niezbędne mi są bowiem specjalistyczne informacje pozyskane na studiach od profesorów, którzy są prawdziwymi ekspertami w szeroko pojętym biznesie oraz doświadczenia, wymieniane z innymi studentami – świetnymi menedżerami z całego świata.

No właśnie, galerię Limited Edition można nazwać Pani dzieckiem. Dziś funkcjonuje mnóstwo instytucji sztuki. Co wyróżnia właśnie tę stworzoną przez Panią na tle pozostałych?

IS: Przede wszystkim Limited Edition jest jedną z pierwszych galerii funkcjonujących w zupełności za pośrednictwem Internetu. Nie obowiązują jej więc stałe godziny otwarcia, nie ogranicza lokal położony w konkretnym miejscu w Polsce – możemy z naszą sztuką dotrzeć do wszystkich, niezależnie od pory dnia i lokalizacji. W kontaktach z klientem stawiamy z kolei na komunikację za pośrednictwem nowoczesnych technologii. Jednakże tym, co najbardziej wyróżnia Limited Edition, nawet na tle niewielkiej ilości funkcjonujących dziś w Polsce galerii on-line, jest zapoczątkowanie swoistej tradycji, polegającej na organizacji wystaw wirtualnych. W ten sposób zaprezentowaliśmy już pokaz fotografii Marcina Ryczka (http://limitededition.pl/pl/themoment/) oraz ekspozycję cyfrowych obrazów Józefa Wilkonia (http://limitededition.pl/elektroniczne-impresje-wilkonia/). Dzięki temu widz ma szansę poznać wartościową twórczość bez konieczności wychodzenia z domu. Zależy nam również, aby publiczność poznała postać artysty jako człowieka, nie tylko jego twórczość. Dlatego też przy okazji każdej z wystaw realizujemy wywiady z autorami, rozmawiając z nimi o ich inspiracjach, procesie twórczym, doświadczeniach zawodowych, ale i o ich historii czy codzienności.

A co, jeśli chodzi o oferowaną przez Państwa sztukę?

IS: Staramy się działać według zasady, aby każdy mógł znaleźć w Limited Edition coś interesującego dla siebie. Nie ograniczamy się do konkretnego medium. Oferujemy zarówno malarstwo, grafikę, ilustrację, jak i fotografię, rzeźbę, czy cefot. Tomek Kowalskiramikę. Pokazujemy dzieła światowych mistrzów, na przykład Salvadora Dalego, Marca Chagalla i Jeana Miró, a także twórczość polskich genialnych osobowości świata sztuki, między innymi Beaty Czapskiej, Janusza Stannego, Józefa Wilkonia. Nie sięgamy jednak wyłącznie po wielkie nazwiska – dużą część naszej oferty stanowią prace młodych, dobrze rokujących artystów, takich jak Paul Bik, czy Bartłomiej Kownacki, lub tych, którzy zaczęli już odnosić międzynarodowe sukcesy, a wartość ich dzień z dnia na dzień wzrasta. W tej drugiej grupie mogę wymienić chociażby Marcina Ryczka i Szymona Brodziaka, reprezentantów dyscypliny fotografii galerii Limited Edition, ale także grafika Dominika Jasińskiego, malarza Marcina Paintę, czy też Rafała Michała Szatona, zajmującego się głównie malarstwem na ceramice.

Galeria działa już około 5 lat. Widząc, jakie różnice dostrzega Pani pomiędzy obecnym charakterem instytucji, a jej sposobem funkcjonowania sprzed kilku lat?

IS: Muszę przyznać, że początki galerii były trudne. Kiedy rozpoczynaliśmy swoją działalność w 2012 roku, ludzie postrzegali nasz projekt raczej sceptycznie. Pomimo że od momentu założenia instytucji minie w grudniu tego roku zaledwie 5 lat, dziś świat wygląda naprawdę zupełnie inaczej. Początkowo mieliśmy problemy nawet ze znalezieniem chętnych do współpracy artystów. Obserwując powstające w międzyczasie projekty o podobnym profilu, którym pomimo przeznaczenia na rozwój działalności dużo większych zasobów finansowych niż nasze oraz agresywnej promocji nie udało się przetrwać na polskim rynku, sami byliśmy pełni obaw. Jednak udało się. Myślę, że ten fakt to zasługa traktowania sztuki zarówno w kategoriach pasji, jak i biznesu, a także promowania dzieł na najwyższym poziomie artystycznym.

Wypowiada się Pani o galerii w liczbie mnogiej – komu jeszcze zawdzięcza Pani rozwój i obecną pozycję Limited Edition jako instytucji sztuki?

IS: Obecną pozycję Limited Edition zawdzięczam wielu wspaniałym osobom. Do rozwoju galerii przyczyniła się z pewnością moja przyjaciółka i wielka pasjonatka fotografii, Aleksandra Kudła-Uchwat, która pierwotnie wraz ze mną ustalała ofertę instytucji. Wiele zawdzięczam równie kurator sztuki, Wiesławie Wideryńskiej. Realizowane przez nas wystawy wirtualne są właśnie jej inicjatywą. Wiesia obecnie jest również autorką tekstów krytycznych, przeznaczonych dla naszych internetowych ekspozycji, a także pomaga mi przy selekcji artystów zainteresowanych współpracą. Jestem jej również niezmiernie wdzięczna za zapoznanie z legendą polskiej szkoły ilustracji, Józefem Wilkoniem. Wśród osób, które doceniły naszą działalność znajduje się również Kama Zboralska, która zakwalifikowała Limited Edition do uczestnictwa w Warszawskich Targach Sztuki, a także zaprosiła do współtworzenia Kompasu Młodej Sztuki. Bardzo dobrze układa mi się współpraca z Blanką Wyszyńską-Walczak, szefową Fundacji Józefa Wilkonia, przy promocji wydarzeń związanych z Mistrzem. Również przyjaźń i zaufanie, jakimi obdarzył mnie sam Mistrz Wilkoń, bardzo pomogły mi rozwinąć skrzydła, zarówno personalnie jak i zawodowo. Nie ukrywam, że współpraca z innymi Artystami galerii też jest matką jej sukcesu.

Jeśli chodzi o ostatnią edycję Warszawskich Targów Sztuki, w której galeria Limited Edition uczestniczyła jako wystawca, czy wydarzenie to spełniło Pani oczekiwania?

IS: Podczas minionej edycji Warszawskich Targów Sztuki galeria postawiła głównie na promocję znanych polskich artystów, którzy cieszą się obecnie dużą renomą. Zaprezentowaliśmy przede wszystkim animalistyczne rzeźby Beaty Czapskiej, cyfrowe obrazy Józefa Wilkonia, ilustracje Janusza Stannego czy rzadką grafikę Zdzisława Beksińskiego. Targi sztuki zbiegły się z trwającą na stronie Limited Edition wirtualną wystawą komputerowych prac słynnego ilustratora, wobec czego jego najnowsze dzieła cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Jeśli chodzi o kwestie czysto komercyjne, muszę powiedzieć, że tak – Warszawskie Targi Sztuki jak najbardziej spełniły moje oczekiwania. Impreza nie zawiodła mnie jednak również pod względem samej twórczości artystycznej. Zaprezentowano tam bowiem sztukę niezwykle różnorodną, a przy tym bardzo wysokiej klasy. Prawdziwi miłośnicy mogli spotkać się zarówno z dziełami polskich klasyków malarstwa, takich jak Jacek Malczewski, ale także zapoznać się z tendencjami artystycznymi kreowanymi przez młodych twórców.

Jakich rad, jako przedsiębiorca z doświadczeniem, udzieliłaby Pani młodym osobom, które pragną rozpocząć własną działalność?

IS: Ważne jest, aby mieć przekonanie o słuszności tego, co chce się robić i nie zniechęcać się, jeśli coś nie zawsze idzie po naszej myśli. Uważam, że gwarantem sukcesu jest uczynienie ze swojej pasji pracę. Wówczas niezwykle łatwo jest bowiem angażować się bez reszty w to, co się robi zawodowo, zaś sama praca nie męczy, a wręcz przynosi niesamowitą satysfakcję.

Pani Iwono, bardzo dziękuję za rozmowę.

 Zdjęcia do artykułu wykonał Tomek Kowalski.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Bądź pierwszy! Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *