Skip to content

Dorota Katende

Opublikowano w Podróże

Pisarka, podróżniczka. Od wielu lat jej firma organizuje wyprawy do Afryki Wschodniej. Wcześniej sama dogłębnie poznała Afrykę – od tradycji tubylców, po tropienie dzikich zwierząt – a swoje wspomnienia opisała w książce „Dom na Zanzibarze”. Wielokrotnie organizowała nietypowe programy autorskich wyjazdów do Kenii i Tanzanii będące nowymi pomysłami na eksplorację afrykańskich bezdroży. Aby zmierzyć się z własną słabością i z podjętym wyzwaniem, Zdobyła Kilimanjaro. Na Zanzibarze, w wiosce Jambiani, nad brzegiem Oceanu Indyjskiego, wybudowała swój prawdziwy, afrykański dom – Vanilla House, w którym gości turystów z całego świata. Obecnie wydała drugą książkę „Kobiety na Zanzibarze”.

Paulina Marwińska: Właśnie wydałaś swoją drugą książkę, ale już pierwsza „Dom na Zanzibarze” stała się bestsellerem. Spodziewałaś się tego sukcesu?
Dorota Katende: Zupełnie nie, to był niespodziewany sukces. Książka sprzedała się w ogromnej liczbie 40 tys. egzeplarzy. Dopiero po 7 latach zdecydowałam się na opisanie życia zanzibarskich kobiet oraz tych, które przyjeżdżają i osiedlają się na Zanzibarze.

Pamiętasz swoją pierwszą podróż do Afryki? Skąd wzięła się miłość do tego kontynentu?
Miłość do Afryki wzięła się stąd, że marzyłam o podróży do tzw. trzeciego świata. Chciałam zobaczyć życie bez cywilizacji wśród egzotycznej natury. Moje pragnienie podsyciła książka „Pożegnanie z Afryką” i jej ekranizacja. Niedługo po zapoznaniu się z tym materiałem, w 1994 roku, podjęłam decyzję o wyjeździe. To były przecież czasy, kiedy nikt tam nie jeździł. Po powrocie moja fascynacja wzrosła. Na początku się bałam, wpaja się nam, że Afryka jest miejscem niebezpiecznym, wysiadając z samolotu byłam jedyną białą osobą, ale czarnoskórzy okazali się bardzo pomocny i życzliwi. Mój strach przeminął.

Co z kolejnymi wyjazdami?
Już wtedy chciałam nawiązać kontakty, więc po prostu to zrobiłam. Od razu po powrocie do Polski założyłam biuro podróży z myślą, by ściągnąć do Afryki innych ludzi, pokazać im prawdziwy czarny ląd, podzielić się własnymi wrażeniami. Od razu zaczęłam działać i pracować jako przewodnik. To trwało wiele lat, organizowałam kilka wyjazdów rocznie.

Teraz masz tam dom i męża.
Mój mąż jest z Zanzibaru. O Zanzibarze gdzieś przeczytałam, w 1996 roku pojechaliśmy tam z turystami, szybko zaprzyjaźniłam się z osobami, które nas gościły. Chciałam tam zostać, no i jestem. Dokładnie w tej wiosce, którą wówczas znalazłam. Działka była mała, niewiele wiedziałam o formalnościach, opłaciłam to gotówką. Jak to mówią: „Strach jest za darmo, za odwagę trzeba płacić”. Po roku wybudowałam dom, ale męża poznałam dużo później. Historia moja i Justina jest w książce. Wtedy ten dom odżył. Moje działania nabrały sensu. Zapraszam do zapoznania się z moimi książkami, zainspirowały mnie do nich wydarzenia z życia.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Bądź pierwszy! Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *