Skip to content

Wegańska eksplozja smaków

Opublikowano w Kulinaria

Jak mówią, jedzenie można skroić na miarę potrzeb i będzie nam przy tym sprawiać wiele przyjemności. Jola Słoma i Mirek Trymbulak, właściciele Atelier Smaku,  udowadniają, że bezglutenowa kuchnia wegańska może być zaskakująco dobra i zdrowa. Chociaż ich działalność ewoluowała i przybierała różna formę, to niezmiennie podchodzili do niej z wielkim zaangażowaniem. Oni wiedzą, że gotować trzeba z sercem.

Skąd u was taka pasja do kulinariów?

J: Nasza działalność zrodziła się z potrzeby dobrego jedzenia. Popchnęły nas do tego także różne alergie i nietolerancje pokarmowe. Jak zaczęliśmy szukać rozwiązania, okazało się, że takich ludzi jest więcej. Wzięliśmy więc sprawy w swoje ręce.

Od czego zaczęliście?

J: Początkowo prowadziliśmy malutką kawiarnię po przerobieniu garażu Mirka rodziców. Były domowe ciastka, dobra herbata. A wtedy było o nią naprawdę ciężko! Mirek jeździł po nią aż do Krakowa! Odbywały się tam także różne fajne akcje. Jak to jednak w życiu bywa – trochę się poplątało. W pewnym momencie poczuliśmy potrzebę, żeby zajrzeć w głąb siebie. Byliśmy na etapie poszukiwań duchowych i zaczęliśmy zwracać większą uwagę na nasza dietę. Zostaliśmy wegetarianami.

Jak to przełożyło się na waszą działalność?

M: Przerobiliśmy to miejsce na restauracyjkę wegetariańską. Ten projekt tak bardzo nas zaangażował, że ciężko było nam pogodzić ze sobą wszystkie obowiązki. Były chwile wątpliwości – czy damy radę, czy warto? Nie potrafiliśmy jednak tak po prostu tego zostawić. Mieliśmy fajne przepisy, ludzie pokochali nasze jedzenie.

Mimo wszystko opłaciło się iść w tym kierunku?

M: Jak sobie pomyślę, że mamy już na koncie 6 książek kucharskich i kilkaset odcinków naszego kulinarnego programu to… zdecydowanie tak.

Mieliście małą restaurację wegetariańska..  Teraz macie Food Trucki, program kulinarny, manufakturę. Prowadzicie także warsztaty kulinarne. Wciąż wam mało :)?

J: Życie jest ciągłym procesem. Trudno powiedzieć, że możemy się zatrzymać na jakimś etapie. Nasze działania ciągle ewoluowały, ponieważ cały czas chcieliśmy się szkolić i dzielić naszą wiedzą z innymi. Dlatego też powstało Atelier Smaku. Pomyśleliśmy jednak, że nie każdy ma czas na gotowanie i nie każdy lubi gotować. Kolejnym krokiem było otwarcie manufaktury, gdzie przygotowywaliśmy jedzenie.

Co można u was kupić?

M: Mamy ręcznie robione produkty, które pakujemy w ochronnej atmosferze w słoiczki i tacki. Nie dodajemy do nich żadnych konserwantów. Sprzedajemy je w naszych Food Truckach i w naszym sklepie internetowym. Wszystkie produkty są certyfikowane międzynarodowym znakiem przekreślonego kłosa, co oznacza, że są bezpieczne dla osób chorych na celiakię i na diecie bezglutenowej.

Kuchnia wegańska nie jest uboga w smaki?

J: To totalny mit! Jedzenie musi sprawiać przyjemność, musi być smaczne. Inaczej nie ma to sensu. Temu służą zioła, przyprawy i różne procesy jakim poddajemy to jedzenie. Czasami przychodzą do nas ludzie przyzwyczajeni do tradycyjnej polskiej kuchni, która naszym zdaniem jest pozbawiona tych smaków. Jak próbują naszych produktów to są zdumieni i zaskoczeni tą różnorodnością aromatów. Wegańskie jedzenie nie dość, że jest dobre, to jest zdrowe. Zawiera dużo ziół, które pomagają trawić nam pokarm i wspierają nasz organizm dużą dawką mikroelementów.

Wegańska dieta wam służy?

J: Tak, ale dieta jest bardzo indywidualną rzeczą. Każdemu co innego szkodzi i służy. W tej chwili nawet robi się badania genetyczne pod kątem nietolerancji i alergii pokarmowej. Można także zbadać skład flory bakteryjnej, zrobić badania krwi. Poza tym są badania robione w gabinetach naturoterapeutycznych tzw. wegetesty. Nie będę żadnych możliwości polecać, bo każdy na czym innym polega. Najważniejsze jest to, żeby słuchać organizmu, bo on często daje nam konkretne sygnały. My akurat zrobiliśmy sobie bardziej naturoterapeutyczne badania. Pokazały nam, że jest to możliwe, że coś nam szkodzi.

Nie namawiacie do przejścia na weganizm?

J: Wydaje mi się, że przede wszystkim człowiek powinien żyć w zgodzie ze sobą. Jeżeli uważa, że robi coś złego jedząc inne istoty i spożywając nabiał, to nie będzie się czuł dobrze. Na pewno jest tez tak, że są ludzie, którzy jedzą mięso i też będą zdrowi. Myślę, że wszystko zależy od naszego umysłu i przekonań. Dla nas wybór diety był wyborem etycznym, ale poszło za tym także zdrowie. Dużo lepiej czujemy się na tej diecie i mamy dobre wyniki.

Co zmieniliście w swojej diecie?

J: Cały czas coś zmieniamy. Pewne produkty przestajemy jeść, inne dochodzą. Nie można bać się eksperymentów. Jako artyści, projektanci mody, jesteśmy cały czas otwarci na nowe wyzwania zarówno w kuchni jak i w sztuce. Trzeba doprawiać jedzenie na różne sposoby. Poddawać je różnym obróbkom. Dużym problemem jest to, że zmieniając naszą dietę oczekujemy, że nasz system trawienny się natychmiast przestawi. Tak się nie dzieje. Gdybym teraz zjadła mięso pewnie bym się rozchorowała. Tak samo jest z człowiekiem, który nie jest weganinem. Jeżeli taka osoba nagle drastycznie zwiększy w swojej diecie ilość strączków, to będzie odczuwała dyskomfort.  Organizm musi się stopniowo nauczyć pewne rzeczy trawić. Nie pozwalamy organizmowi przyzwyczaić się do danego pokarmu i mówimy, że nie działa.

Można zrobić wegański odpowiednik każdej potrawy?

M: Pewnie. Mamy chociażby całą gamę wegańskich past do chlebów m.in. metkę, pasztetową, pastę makrelową, smalczyk. Takie pasty robimy używając takich przypraw jakie używa się przy tradycyjnej potrawie, ale wymieniamy te mięsne składniki na wegańskie. Zamiast mięsa dajemy ciecierzycę, tofu wędzone, kotlety sojowe, które obrabiamy w przeróżny sposób. Wszystko po to, by uzyskać finalnie odpowiednią strukturę i smak. Tłuszcz zwierzęcy zastępujemy z kolei np. tłuszczem kokosowym. Kwestia fantazji i chęci.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Bądź pierwszy! Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *