Skip to content

Artystą trzeba się urodzić

Opublikowano w Smaki życia

Jest jedną z tych osób, które tworzą w zgodzie ze sobą. Nie lubi kompromisów i ingerencji w swoje prace, ale jak kreuje, to oddaje się temu w całości. Pewnie dlatego prace Pera Oscara Gustava Dahlberga zachwycają, a w jego pracowni można poczuć się jak w zaczarowanym świecie. To wychodzi ze mnie. Mam coś w głowie i moja ręka podąża za moją wizją – mówi.

Hanna Karczewska: Zawsze pociągała Cię sztuka?

Per Oscar Gustav DahlbergTak, jak byłem mały, nie rozstawałem się z kredkami. Potem przyszedł czas na farby i inne eksperymenty. Jednak ta konkretna myśl o zostaniu artystą pojawiła się w mojej głowie, jak ukończyłem 6 lat. Zobaczyłem w garderobie rolki tapety i farby. Popatrzyłem na nie i pomyślałem sobie, że można by coś z nich stworzyć. Potem moje myśli zawsze gdzieś krążyły koło pracy twórczej. Lubiłem eksperymentować z różnymi materiałami, ciągnęło mnie do tego. Zmieniała się tylko forma ekspresji.

Barwienie materiałów dalej jest Ci bliskie.

Pociąga mnie to, ale nie ograniczam się w swoich działaniach. Wszystko może być ciekawą przestrzenią do pracy. Kwestia wyobraźni. Stół, podłoga, czy drzwi także mogą być dziełem sztuki. Zajmuje się również rzeźbą,  pokazami audiowizualnymi, produkcją filmów reklamowych i animacji. Wydaje albumy ze szkicami przedstawiające m.in. wille i kamienice w Sopocie i Gdańsku. Lubię także malować tuszem kreślarskim.

Wszystkie Twoje prace mają charakterystyczną falującą kreskę.

Tak postrzegam rzeczywistość. To wychodzi ze mnie. Mam coś w głowie i moja ręka podąża za moją wizją. Kiedyś malowałem realistyczne obrazy i szkice, ale to nie był mój świat. Nie potrafię tworzyć, kiedy nie odczuwam satysfakcji z danego projektu. Tak samo jest z pracami na zamówienie. Moja twórczość musi być w zgodzie ze mną. Odrzuca mnie komercja.

Nie dopuszczasz modyfikacji Twoich prac?

Nie. Zdarzało się, że ktoś chciał wykorzystać moje prace do ilustrowania książek. Taką osobą był chociażby Andrzej Grzyb. Bardzo dobrze współpracowało mi się z tym pisarzem, ponieważ docenił moją twórczość i nie żądał nanoszenia poprawek. Nie potrafiłbym szkicować uwzględniając preferencje zleceniodawcy. To nie byłaby sztuka.

Co planujesz teraz wydać?
artysta sopcki
Pracuję nad albumem ze szkicami z Nowego Yorku. Nawiązuję w nich do Indian. Jeden z nich pokazuje np. Manhattan jako indiański totem.  Pojawi się także album o wydźwięku ekologicznym. Zobrazuję świat, do jakiego zmierzamy. Bez lasów, natury. Wszędzie tylko spaliny, budynki i samochody. Ludzie wciąż mało uwagi poświęcają naszej planecie. Wszyscy powinni pamiętać o tym, że możemy doprowadzić do katastrofy ekologicznej. Jeden ze szkiców zawartych w tym albumie przedstawia śmierć, która cierpi na depresję, ponieważ zbyt szybko zbiera żniwa.

Może takie ujęcie tematu zmusi ludzi do refleksji.

W jaki sposób pracujesz?

Oddaje się mojej pracy na 100%. Jak rysowałem Sopot, to żyłem tylko tym, jak pracowałem nad „Chopinem w rysunkach”,  to nie dzieliłem swojej uwagi pomiędzy inne projekty. Jeździłem wtedy szlakiem Chopina i starałem się przesiąknąć jego historią. Nie byłoby to możliwe, gdybym znajdował się w innym miejscu.

Mówi się, że Paryż jest miastem artystów. Zgadzasz się z tym?

Tak! Kocham Paryż. Uwielbiam w nim spacerować, napawać się pięknymi widokami. To miasto żyje towarzysko i kwitnie intelektualnie. Restauracje, bary i filharmonie są wypełnione po brzegi. Klimat tego miejsca tworzą także deptaki, kwiaty i wszechobecna muzyka. Gdyby nie ten smog…to mógłbym zamieszkać w Paryżu. To miejsce mnie w jakiś sposób fascynuje. Z polskich miast bardzo podoba mi się Kraków i Sopot.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Z otoczenia. To kwestia impulsu. Zauważę coś, usłyszę i naglę pojawia się w mojej głowie jakaś myśl, którą muszę wykorzystać w mojej twórczości.

Rzadko pokazujesz swoje prace w galeriach.

Moja sztuka nie jest sztuką, którą chętnie wystawia się w galerii. Chociaż można było zapoznać się z moimi pracami w  Polskiej Filharmonii Bałtyckiej oraz w Paryżu. Jak tak patrzę na to, co jest dzisiaj w galeriach, to nie pasuję do tego. Trochę inaczej było w Paryżu. Tam tysiąc osób podziwiało moje obrazki. W Polsce galerie nie cieszą się takim zainteresowaniem. Może z czasem coś się zmieni.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Jeden komentarz

  1. Zgadzam się że smog to bardzo poważny problem, więc decyzja słuszna 🙂

    19 czerwca 2017
    |Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się do naszego newslettera!