Skip to content

Zdobywać kulinarne szczyty.

Opublikowano w Kulinaria

Zdaniem Adriana Lukoszka – kucharz nigdy nie przestaje się uczyć. Wciąż musi być otwarty na nowe wyzwania. A wyobrażacie sobie lepsze wyzwanie od stażu w najlepszej restauracji na świecie? Nasz rodak zawojował Nomę wyróżnioną dwoma gwiazdkami Michelin! Uchylił nam rąbka tajemnicy i opowiedział o współpracy z René Redzepi. W życiu chcę doświadczyć i spróbować wszystkiego – zapowiada.

Dlaczego postanowiłeś zająć się zawodowo kulinariami?

Od zawsze interesowałem się gastronomią. Pamiętam jak z uwielbieniem próbowałem potraw przygotowanych przez mamę, bądź babcię. Ukazały mi rąbek kulinarnego świata. Gdy nie było mnie w pobliżu, wszyscy wiedzieli, że prawdopodobnie podjadam coś w kuchni. Związanie ścieżki zawodowej z kulinariami było kwestią czasu. Nie mogło być inaczej.

Kiedy Twoja kariera nabrała tempa?

Przełom w mojej karierze nastąpił, gdy otrzymałem możliwość uczenia się w jednej z najlepszych restauracji na świecie. Noma była strzałem w dziesiątkę. Ten staż utwierdził mnie w przekonaniu, że robię to, co kocham. Ta restauracja to potęga gastronomicznego kunsztu. Szefuje tam René Redzepi. Mówi się o nim – guru kucharzy. A ja wyznaję zasadę, że trzeba się uczyć od najlepszych.

Adrian Lukoszek

Pierwsze wrażenia?

Każdy dzień był niesamowitą przygodą. Zdobyłem cenne doświadczenie. Gastronomia to taka dziedzina, w której nie można spocząć na laurach. Wciąż trzeba się dokształcać. To ogromny świat zaskakujących smaków i połączeń. Do tego zmienność trendów kulinarnych jest tak częsta, że wciąż trzeba być przygotowanym na nowe wyzwania.

Odnośnie smaków… Posmakowałeś czegoś nietypowego?

Próbowałem chociażby fermentowanego czosnku, czy kombu (rodzaj wodorostów morskich). Pamiętam także, że zjadłem mrówki, które początkowo smakowały jak trawa cytronową, a z każdą chwilą coraz bardziej przypominały grejpfrut.

Dlaczego właściwie ta restauracja jest taka sławna?

Noma to epicentrum gastronomicznego fermentu. Innymi słowy – fermentacji. Restauracja łączy smaki, z których później wychodzi coś niebanalnego i wytwornego. Każdy smak jest unikalny, a przy tym perfekcyjny. Do dań wykorzystuje się świeże i naturalne produkty, które sprowadza się z całej Skandynawii.

Jak wyglądała praca w Nomie?

Kuchnia w Nomie podzielona jest na pięć sekcji: produkcja, przekąski, sekcja dań zimnych, sekcja dań gorących i wypieki. W zespole jest osiemdziesięciu kucharzy z różnych krajów świata m.in. z Peru, Włoch, Japonii, Korei, Meksyku, Hiszpanii, USA, Brazylii i Australii. Ta praca wymagała ode mnie wielu wyrzeczeń i poświęceń. Bywało ciężko. Myślę jednak, że w  życiu warto być wytrwałym, bo to przynosi ogromną satysfakcję i wewnętrzną siłę.

Noma

Plany na przyszłość?

Mam niepohamowany apetyt na życie. Podróżuję i smakuję. W życiu chcę doświadczyć i spróbować wszystkiego. Na pewno zamierzam odwiedzić miejsca, w których pogłębię swoją wiedzę. Na razie staram się po prostu podążać za głosem serca.

Podobno Noma przekształci się w coś nowego…

Zgadza się. Noma zamknęła się parę dni temu. Jej szef planuje otworzyć coś równie ekscytującego. Jestem pewien, że projekt szybko stanie się tak sławny jak Noma. René Redzepi na pewno ma w planach coś zaskakującego.

Pasja stała się Twoim sposobem na życie?

Pewnie. Większość ludzi ma swoją pasję, która w znacznej mierze wpływa na ich życie. Jedni mają bakcyla chociażby na jazdę na rowerze, inni nie wyobrażają sobie życia bez biegania, czy gry na instrumencie. Ja żyję gotując i tworząc. Wciąż doskonalę moje wewnętrzne „ja”. Wyrażam siebie poprzez to, co podaje na talerzu. Chcę, by jedzenie cieszyło, wzbudzało zachwyt i smakowało nietuzinkowo. Myślę, że można to nazwać pasją.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Bądź pierwszy! Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *